sobota, 24 września 2011

zawsze kiedy musze się uczyć mam gonitwę myśli

Mówią, że ten świecący ekran to okno na świat.
Dlaczego więc kiedy zgaśnie światło nie widzę nic poza nim.
Czy naprawdę opłaca się zamiast Świata za oknem oglądać czyjeś zdjęcia z wakacji,
chłonąć jego emocje i dorzucać do pieca, w którym płonie jego ego, statystyki i komentarze?

Nie jestem stary, ale kiedy miałem mniej lat to wszystko było mniejsze i bardziej lokalne,
nikt z nas nie miał przyjaciół, których mógł liczyć w setkach, za to każdy z nas mógł wymienić ich z pamięci. Nie musiałem pisać elektronicznych wiadomości, które okrążały świat tylko po to by trafić do mieszkającego dwie ulice dalej kolegi.

I teraz powiedzcie mi kto jest lepiej zorientowany? Kto patrząc widzi a nie przyjmuje.
Internetowa bestia, która przemierza bezmiar sieci w poszukiwaniu coraz to nowych możliwości komunikowania na wszelakich poziomach, kolekcjonująca „przyjaciół” jak mój pradziadek znaczki czy może R. który idzie parkiem i chłonie jego piękno wszystkimi zmysłami a przyjaciół ma w sercu a nie w książce z twarzami.

P.S.
Tak wiem, że publikuje to w internecie i nie nie jestem hipokrytą, przynajmniej nie w tej dziedzinie. 

wszystko kiedyś się zaczyna...

Powyższym jakże nieoczywistym stwierdzeniem pragnę rozpocząć swoją działalność blobbera!
Mówię blober a nie bloger bo słowo blog źle mi się kojarzy. A konkretnie ? Kojarzy mi się z wypocinami jakiejś emocjonalnie niestabilnej istoty, która chce światu przekazać fascynującą relacje z rozwieszenia przez nią prania lub wypicia oszałamiającej ilości alkoholu (najlepiej etylowego). Tak. U mnie tego nie znajdziecie! Ale za to obiecuję, że w miarę swoich możliwości filologa i dysortografomózgowca będę starał się używać poprawnej polszczyzny i angielszczyzny. Niniejszym oświadczam, że czasem mogę zechcieć skrzywdzic wasze oczy cyzmś co uznam za wiersz lub opowiadanie. Czytacie na własną odpowiedzialność!

Enjoy! czyli Niech wam czcionka lekką będzie!