sobota, 24 września 2011

zawsze kiedy musze się uczyć mam gonitwę myśli

Mówią, że ten świecący ekran to okno na świat.
Dlaczego więc kiedy zgaśnie światło nie widzę nic poza nim.
Czy naprawdę opłaca się zamiast Świata za oknem oglądać czyjeś zdjęcia z wakacji,
chłonąć jego emocje i dorzucać do pieca, w którym płonie jego ego, statystyki i komentarze?

Nie jestem stary, ale kiedy miałem mniej lat to wszystko było mniejsze i bardziej lokalne,
nikt z nas nie miał przyjaciół, których mógł liczyć w setkach, za to każdy z nas mógł wymienić ich z pamięci. Nie musiałem pisać elektronicznych wiadomości, które okrążały świat tylko po to by trafić do mieszkającego dwie ulice dalej kolegi.

I teraz powiedzcie mi kto jest lepiej zorientowany? Kto patrząc widzi a nie przyjmuje.
Internetowa bestia, która przemierza bezmiar sieci w poszukiwaniu coraz to nowych możliwości komunikowania na wszelakich poziomach, kolekcjonująca „przyjaciół” jak mój pradziadek znaczki czy może R. który idzie parkiem i chłonie jego piękno wszystkimi zmysłami a przyjaciół ma w sercu a nie w książce z twarzami.

P.S.
Tak wiem, że publikuje to w internecie i nie nie jestem hipokrytą, przynajmniej nie w tej dziedzinie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz